image

Mówię: papa Finlandio!

Jednak zanim opowiem Wam jak i dlaczego żegnam się z Lahti to najpierw zachęcam Was do zapoznaniem się jak wraca się do Finlandii.

Z okazji urlopu Taty i tego, iż zabrał on dzieciaki do polskiej babci to i ja miałam wolne. Nie znam słów, które mogą opisać moją radość, gdy wsiadałam do autubusu, który powiózł mnie i moje myśli radosne na lotnisko w Helsinkach. Wszystko szło gładko… do czasu.

Na lotnisku okazało się, że cały system Lufthansa miał tego dnia problem, a co za tym idzie wszystkie loty są opóźnione. Dla nich to pewnie rzecz całkowicie normalna, dla mnie małe zamieszanie, ponieważ był to lot z przesiadką. Jak już wsiadłam i odleciałam to latałam niepokojąco długo. Jednak to nie było moim największym problemem, bo bardziej stresowało mnie to, iż pioruny trzaskają koło skrzydeł, a pilot poinformował nas, że nie ma pozwolenia na lądowanie ze względu na złe warunki atmosferyczne.. Chyba nie powinien nam podawać takiej informacji :/ tak ogromnie, ogromnie się bałam.. „Panie Boże zrób co chcesz, zgub mój bagaż, ale pozwól wylądować cało i zdrowo!”. Pewnie już wiecie co stało się potem. Samolot wylądował kilka minut później, ja przesiadłam się do samolotu z Monachium do Wrocławia. Ten lot był niesamowicie spokojny, a na miejscu okazało się, że.. dokładnie tak! Mój bagaż się zgubił ;) samospełniająca się przepowiednia? Całe szczęście kurier podrzucił mi go do domu następnego dnia. Trzeba uważać o co i w jaki sposób się prosi!

W Polsce było cudownie! Spotkania ze znajomymi. Goodbay Finland party! Wyjazdy w góry, nad jezioro, mała prelekcj o systemie edukacji w Finlandii. Cudowności. Najcudowniejsze jest to uczucie powrotu. Powrotu do ludzi, którzy myślą o Tobie i czekają. Kochają!

Ale, ale… miałam o powrocie. Jak już pisałam z Helsinek leciałam do Monachium, a następnie do Wrocławia. Wracałam z Wrocławia pociągiem do Warszawy, a następnie do Helsinek. Szkoda, że mój samolot został odwołany. Miałam w głowie wizję tego, że dostanę bilet dopiero na przyszły piątek, ale jednak nie. Z godziny 13:40 przesuneli na 19:05. Cały dzień na lotnisku. Nie mówcie nic. Dobrze, że lot był bez przygód.

Tak powitała mnie Finlandia, aby w przyszły piątek powiedzieć mi hejpa. Dlaczego? O tym w następnym wpisie.

zdjęcie: wyczekany samolot Finnair