Love

Powrót do fińskiej rzeczywistości

Trochę Was zaniedbałam moi mili, ale już się poprawiam!

Przerwę świąteczną spędziłam w Polsce. Był to najcudowniejszy czas od dawna! W tym czasie byłam domu z rodziną, w drugim domu z moim chłopakiem, ale także z przyjaciółmi i koleżankami z pracy. Dawno nie miałam tak napiętego grafiku. Dużo czasu spędziłam na kawkach, herbatkach, odwiedzinach. Znalazł się też czas na sylwestrową wizytę w Krakowie. Oczywiście nie zabrakło go także na leniuszkowanie, długie śniadania i bycie.

Gdy coś tracimy to bardziej to cenimy, wiadomo frazes, ale jakże prawdziwy. Oczywiście ja nie straciłam tylko oddaliłam się o 1500 km, ale jednak na codzień nie mam. Doceniam piękno wrocławskiego rynku, serio! Bo, że kocham moich najbliższych to oczywistość.

Wracam. Wszystko mi się odtwarza schematem pierwszej podróży. Ten sam samoloy, czas, przesiadka. Jednak już coś innego w głowie. Mam nadzieję, że nie zje mnie tęsknota, bo bilet ppwrotny mam na czerwiec. Jednak liczę na to, że przylecę na Wielkanoc. To tylko 11 – 12 tygodni.

Pozytywy? Ależ proszę! Wsiadam do autobusu i rozumiem rozmowę młodej mamy z kierowcą. Szok i niedowierzanie : )

W Helsinkach odczytuje e-mail od fińskiej mamy, że bardzo się cieszy na mój powrót. Radość.

Zabrałam nowe ksiażki. Chyba zacznę posać recenzje, albo chociaż systematyczniej ; )

zdjęcie: prezent zawieszka od Zetki